Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
...



Było: 2032 osób.



Dodaj do Ulubionych



2009
Sierpień
Lipiec
Czerwiec


Jeżeli chcesz być powiadamianny o nowych rozdziałach wpisz się do Księgi Gości.


Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
wpisów: 1


Rozdziały:
Prolog
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Linki
In-my-opinion
Oceny White Lady
Oceny Gratin
Ława Przysięgłych
Subiektywni
OPB
Oceny z przytupem
Cygareteria


Znajomi:







o mnie.

Bohaterowie



Rozdział II

Brak snu. Zdecydowany brak snu i zmęczenie. Te dwie rzeczy towarzyszyły mi nieustannie przez kilka ostatnich dni. Od wtorku godzinę przed rozpoczęciem zajęć musiałam spędzić w towarzystwie McGonagal pomagając jej segregować stare, zakurzone uczniowskie kartoteki, później próbując skupić się na lekcjach, a po obiedzie razem z Filchem miałam szorować mugolskimi metodami stare, pordzewiałe puchary, ordery i medale z Sali Pamięci. Robota dla skrzatów domowych, charłaków i mugoli. Ja z pewnością nie miałam zamiaru zniżać się do tego poziomu, więc moje czyszczenie ograniczało się wyłącznie do trzymania ścierki i pasty do polerowania oraz wypowiadania formułek zaklęć, które znałam na tyle dobrze, że różdżka, którą mi przed wejściem zabierano nie była mi w ogóle potrzebna. Ten szlaban nie był o tyle męczący co przeraźliwie nudny i czasochłonny. Do Pokoju Wspólnego wracałam dopiero wieczorem tylko po to aby zmierzyć się z stosem prac domowych, zadanych przez nauczycieli, których po raz kolejny dopadła obsesja na punkcie czekających nas na koniec roku owutemów. Tak więc Pokój Wspólny opuszczałam teraz zazwyczaj ostatnia, często też go nawet nie opuszczałam przesypiając te 3-4 godziny, które mi pozostawały na kanapie. Krótko mówiąc, nie potrafiłam doczekać się już upragnionego weekendu.


- Nie śpij!
- Przecież nie śpię- wymamrotałam próbując otworzyć oczy. Powieki strasznie mi ciążyły.
- Nie, nie śpisz, przytulasz się do tego talerza pewnie z miłości- usłyszałam kpiący głos Sue.
- Zmęczona jestem- odpowiedziałam jej sennym głosem.
- Widać, przecież wyglądasz okropnie. Masz, wypij to- podała mi szklankę z jakimś cuchnący, zgniłozielonym płynem.
- Co to?- zapytałam patrząc z dezaprobatą na postawione przede mną naczynie.
- Nie pytaj tylko pij. Snape ostatnio eksperymentował i twierdzi, że wynalazł jakiś znakomity eliksir, który podobno nawet umarłego postawi na nogi.
- A ja mam pełnić rolę jego królika doświadczalnego? Chyba żartujesz.
- Pij i nie narzekaj, jak ci nie pomoże to najwyżej wylądujesz w skrzydle szpitalnym. Chociaż wiesz co, masz jeszcze jedną opcję do wyboru: dostaniesz od McGonagal kolejny szlaban tym razem za przysypianie na jej lekcji.
Wypiłam. Smakowało tak samo ohydnie jak pachniało i wyglądało, ale przynajmniej po chwili byłam już nieco mniej senna, jednak zmęczenia wciąż mnie nie opuszczało.
- Jakiś niedorobiony ten jego eliksir- stwierdziłam, ale Sue już mnie nie słuchała, wpatrywała się w grupkę ślizgonów siedzących kilka krzeseł dalej.
- Hmmm, nie wiem czy zauważyłaś, ale Olivier nieustannie spogląda w naszym kierunku…
Owszem, zauważyłam. Ostatnio, aż za często go zauważałam. O ile wcześniej nie zwracałam na jego osobę najmniejszej uwagi, teraz odnosiłam wrażenie, że mnie prześladuje. Jego osoba zdawała się wyróżniać na tle wszystkich uczniów tego zamku. Spotykałam go niemal wszędzie: na korytarzu, pomiędzy uginającymi się pod ciężarem opasłych tomów regałami w bibliotece, w przepełnionym Pokoju Wspólnym i na eliksirach- był to jedyny przedmiot, który mieliśmy w tym ostatnim roku wspólny. O ten jeden za dużo. Pomimo upływu tych kilku dni, nadal słyszałam w głowie ten chłodny, znienawidzony głos wypowiadający te kilka raniących moją dumę słów. Nie, ja nie jestem zwykła. Nie chcę być zwykła. Nie chcę dołączyć do grona tych osób, które tworzą ten nic nieznaczący, szary, bezimienny tłum…
Spojrzałam w jego stronę. Jakieś wymalowane piątoklasistki właśnie próbowały bezskutecznie zwrócić na siebie jego uwagę, kilka innych dziewczyn wpatrywało się w niego z malującym się na twarzach uwielbieniem. A on? On nie zwracał na nie najmniejszej uwagi, rozmawiał o czymś szeptem z Simonem Thompsonem. Przez chwilę zdawało mi się, że na jego twarzy zauważyłam cień przerażenia, może nawet strachu? Jednak zanim zdążyłam mu się dokładniej przyjrzeć, jego twarz znowu przybrała ten kamienny, beznamiętny wyraz. Nasze spojrzenia na chwilę się spotkały, ostatnią rzeczą, którą zdążyłam zarejestrować był ten irytujący mnie uśmiech. W tej samej chwili poczułam jak tracę kontrolę nad własnym ciałem i zaczynam szybko opadać w dół.

- Mogłaby się w końcu obudzić.
- Myślisz, że mnie zabije?
- Ja tak nie myślę, ja to wiem.
Dwie osoby rozmawiały gdzieś obok ściszonymi głosami, poczułam okropny ból głowy, zdecydowanie inny od tego, który zdążyłam już tak dobrze poznać. Otworzyłam oczy, jednak wszystko widziałam przez mgłę, po prawej stronie dostrzegłam kontury dwóch postaci, do których najprawdopodobniej należały głosy, które przed chwilą usłyszałam. Zamrugałam. Obraz stał się nieco wyraźniejszy, ale w tym samym momencie poczułam kolejną falę bólu.
- Witamy w świecie żywych!- usłyszałam uradowany głos Sue.
- Nie wrzeszcz tak- wyszeptałam.
- Przepraszam- odpowiedziała nieco ciszej- jak się czujesz?
- Okropnie, co się stało?
- Yyyy, no… zemdlałaś, nie zdążyłam cię złapać i przywaliłaś głową w podłogę, polało się trochę krwi, ale nic się nie martw, pani Pomfrey już cię poskładała
- Zaraz rozerwie mi czaszkę- przymknęłam oczy, każdy, nawet najcichszy szelest sprawiał mi ból, czułam pulsującą w moich żyłach krew i miarowe bicie własnego serca. Podniosłam rękę, żeby dotknąć obolałej głowy, jednak zamiast chłodu własnej skóry, wyczułam owinięte ciasno dookoła niej zwoje bandaży.
- To j-ja może pójdę powiedzieć, że się już o-obudziłaś- usłyszałam nieśmiały chłopięcy głos.
- Nigdzie nie pójdziesz- warknęła Sue- ten twój wspaniały eliksir miał ją postawić na nogi, a nie z nich zwalić!
- Skąd miałem wiedzieć, że na nią tak podziała? Nikomu nigdy nic po nim nie było!
- Tak trudno się domyśleć Smarkerusie, że każdy reaguje na różne rzeczy w różny sposób?!
- Zamknijcie się w końcu- syknęłam i poczułam kolejną falę przeszywającego moje ciało bólu- może wreszcie ktoś łaskawie pójdzie po tą pielęgniarkę?
- Ah tak, zapomniałam, już idę- Sue zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
- Ella, przepraszam, że tak wyszło, ale właśnie próbowałem udoskonalić ten eliksir dodając, nieco więcej sproszkowanego rogu nosorożca, ale widocznie dodałem go zbyt dużo, więc…
- Snape, zrób coś dla mnie i zamknij się w końcu- przerwałam jego wyjaśniająco- przepraszający monolog- następnym razem zanim wezmę coś twojej produkcji wypróbuję to pierw na tobie. A zacznę od tego eliksiru, po którym w zeszłym tygodniu Sam zażygał pół korytarza na drugim piętrze- przymknęłam oczy z bólu- No, ale przynajmniej udało mi się uniknąć ostatniego dnia szlabanu.
- Do usług, jak coś wiesz gdzie mnie szukać- cicho się zaśmiał.
- Nie ciesz się tak, bo i tak jeszcze ci się za to odwdzięczę- odpowiedziałam.
Z drugiego końca Sali dochodziło już echo kroków zbliżającej się pielęgniarki, która niosła tacę pełną różnego rodzaju medykamentów oraz biegnącej i zadowolonej z siebie Sue.
- To my już pójdziemy- wyszeptała w moją stronę- Idziemy Smarku- zwróciła się chłodniej w stronę Snapea wskazując mu ręką drzwi.


W skrzydle szpitalnym przeleżałam cały weekend. Jasne, sterylne pomieszczenie przesiąknięte ciszą i zapachem leków drażniło mnie, za długo byłam tutaj zamknięta sama z własnymi myślami. Ostatni rok w tym przeklętym zamku. Większość już wiedziała czym chce się zająć po ukończeniu szkoły, mieli swoje plany. A ja? Ja miałam marzenie, jednak im dłużej o nim myślałam, tym bardziej irracjonalne mi się wydawało. Marzyłam o tym, aby wstąpić w szeregi zwolenników Czarnego Pana, chciałam zostać jedną z nich, wiedziałam, że byłabym tą najwierniejszą, że nigdy bym się przed niczym nie zawahała i z radością wykonywała jego rozkazy. W moim planie był tylko jeden defekt. Nie miałam pojęcia co trzeba zrobić aby zostać śmierciożercą. Wysłać sowę z swoim curriculum vitae? Czekać aż Czarny Pan sam mnie wybierze? Tylko skąd miał wiedzieć o moim istnieniu, o tym jak bardzo pragnę należeć do grona jego wiernych zwolenników?
- Możesz już wracać do swojego dormitorium, po pęknięciu nie została nawet blizna- z zamyślenia wyrwał mnie zadowolony głos pani Pomfrey.
Nogi same mnie niosły dobrze znaną drogą do lochów, pragnęłam jak najszybciej znaleźć się z dala od tego szkolnego zgiełku, od którego moje uszy zdążyły się przez te kilkadziesiąt godzin spędzonych w nieustannej ciszy odzwyczaić.
- Kogo ja widzę- ktoś próbował przekrzyczeć tłum znajdujących się na korytarzy uczniów- mdlejąca na mój widok Panna Morgan- odwróciłam się gwałtownie na dźwięk swojego nazwiska. Doskonale wiedziałam kogo zobaczę. Stał oparty o parapet okna w towarzystwie swoich kumpli i wzdychających panienek spoglądając dokładnie w moim kierunku. Promienie zachodzącego jesiennego słońca oświetlały jego bladą twarz nadając jej jeszcze większego uroku i majestatyczności.
- No widzisz, wolę zemdleć niż się na ciebie patrzeć- odwarknęłam jednocześnie się odwracając. Nie miałam zamiaru dać się drugi raz sprowokować. Nie tym razem.
- Spodziewałem się po tobie czegoś więcej. Jakiejś bardziej ambitnej reakcji, no ale widać przeliczyłem się- przygryzłam wargi, żeby nic mu nie odpowiedzieć. Za plecami usłyszałam śmiech.
Nienawidziłam go. Nienawidziła go każda cząstka mojego ciała.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak widać szablon został zmieniony (jeszcze raz dziękuję Michalinie, która go stworzyła specjalnie dla tego bloga), kolor czcionki też, teraz jest chyba bardziej widoczna.
Chciałam jeszcze podziękować za te cenne, pozytywne komentarze z wszelkimi uwagami.


sandra 29/06/2009 20:24:20 [Powrót] Komentuj


Witaj!
Nie wiem, czy chcesz wiedzieć, ale u mnie jest nowość.
Zapraszam!
Pozdrawiam!
Lizzie 16/07/2009 12:54:35
mail | strona www IP: *.*.*.*

Zapraszam na I rozdział moich wypocin...Dziękuje za uwagę.
Cyź;D 7/07/2009 10:02:20
brak maila | strona www IP: 83.20.63.97

Nie wiem wiesz, mam starszne problemy z netem raz mi się uda wejść potem nie mam coś z modeme, ale postaram się coś napisać jak najszybciej...
Cyzia 4/07/2009 13:19:36
brak maila | brak www IP: 83.20.41.79

Przepraszam, że tak późno ale przez te burze miałam kłopoty z netem.Co do notki podobała mi się, może Snape chciał poprostu ją poczęstować, wiesz cyjanku nigdy nie zaszkodzi.Taka mała porcjia.Ale ona też jest miła dla swojej koleżanki nie ma jak to się tak odnosi z 'uczuciem i 'szacunkiem' heh.Czekam na kolejny rozdział.
Hmmm...zastanawia mnie ten chłopak, czy będzie jakieś big love?czy happy wkręt?
Cyzia 3/07/2009 08:13:19
brak maila | strona www IP: 83.20.48.131



Lay by koniucha only for this site!